Związani

Związani

Większość ludzi chcąc realizować potrzebę bliskości, kochania, szuka drugiej połowy. Zakochujemy się, fantazjujemy na temat drugiej osoby, budujemy jej obraz w naszej głowie... a kiedy po czasie okazuje się, że ta osoba z głowy i osoba przed nami to nie te same osoby... bardzo często odchodzimy od poszukiwania ideału.

W wakacje zjawiła się u mnie kobieta, pani K. która jest od 17 lat żoną. Związek specyficzny, nazwałabym go bliskością w odległości. Małżonkowie spędzają ze sobą mało czasu, niewiele ich łączy. Ona kobieca, wrażliwa, z dużym wyczuciem estetyki i piękna, ceniąca romantyzm i czułość... On pragmatyczny, skoncentrowany na biznesie, w domu bywający rzadko. Skupiony na swoich sprawach, nie na niej. Na pierwszy rzut oka.... słabo rokujące małżeństwo.
Typowe problemy pomiędzy nimi to: bardzo zła komunikacja, ona mówi coś, czego on nie rozumie. On nie mówi, bo nie potrafi nazywać emocji. On chce seksu i go bierze, ona czuje się jak przymuszona do współżycia.

Później okazuje się, że on inaczej nie potrafi, a bardzo by chciał to zmienić.

Pani K i Pan D zupełnie pogubieni w swoich problemach, działający po omacku i pod wpływem emocji, postanowili się odseparować na jakiś czas... i to była bardzo dobra decyzja. Z odległości i dystansu lepiej widać pewne rzeczy.
Żyli bez siebie około 4 tygodnie. W tym czasie ona zdała sobie sprawę, że może funkcjonować bez niego i całkiem dobrze sobie radzi, tak samo, jak on doszedł do wniosku, że wolność to piękna sprawa. Po pierwszym tygodniu zachłyśnięcia się wolnością, zarówno Pani K, jak i pan D zatęsknili za sobą.

Postanowili podjąć próbę kontaktu, co zresztą zakończyło się fiaskiem. Nie wystarczyło się pięknie ubrać i iść na kolację do najlepszej restauracji... pomimo pięknej oprawy, brzydkie problemy nadal pozostały.

To z czego zdali sobie sprawę, zaczynając pracę w terapii, to to, że każde z nich jest odrębną osobą, każde ma jakąś przeszłość, historię, przekonania i swoje racje. Każde jest nauczone w pewien określony sposób realizować swoje potrzeby. Z drugiej strony uświadomili sobie, że bardzo się kochają i pomimo wielu różnic, są gotowi podjąć wyzwanie i nauczyć się siebie, tak, aby realizować potrzeby swoje i partnera i odczuwać satysfakcję z bycia w tej relacji.

To, co było dla nich bardzo pomocne, to wysłuchanie siebie nawzajem, nazwanie swoich uczuć i potrzeb oraz akceptacja dla nich.

Przed nimi długa droga, pewnie nie raz pod górkę, ale kto powiedział, że sama miłość wystarczy?

Gdyby byli niecierpliwi i impulsywni, pewnie już dawno by się rozeszli.
Wniosek z tego taki, że czasem warto poczekać, popatrzeć, wyciągnąć rękę i nie próbować na siłę udowodnić, że ma się rację... bo zapewne każde z nich miało swoje racje.





Psycholog, Magdalena Chorzewska


Tagi: potrzeba bliskości emocje dystans relacja satysfakcja