Naprawdę jaka jesteś ...?

Naprawdę jaka jesteś ...?

Nie dam rady, nic mi się nie udaje, mam pecha. Nie jestem taka fajna jak Ania, Ola czy inne dziewczyny z pracy. Nie mam takiego poczucia humoru, a moje życie dla nikogo nie jest ciekawe ... Ile razy słyszałaś takie myśli we własnej głowie? Jak często pojawiał się wewnętrzny krytyk? Co sprawiało i sprawia, że oceniasz się dobrze? A co wpływa negatywnie na Twoją samoocenę? Na co zwracasz największą uwagę i co w sobie najbardziej cenisz? Dziś o samoocenie, czyli o tym, co podnosi notowania u samej siebie i co może tylko w pozorny sposób je zwiększyć.

Na naszą samoocenę największy wpływ ma poczucie bycia akceptowanym i lubianym przez otoczenie. W moim gabinecie pojawiają się pacjenci w różnym wieku, ale już u dzieci w wieku przedszkolnym, mogę zauważyć, że oceniają siebie negatywnie, gdy czują się odrzucone przez kolegów i koleżanki. Z badań wynika, że rodzice mają wpływ na samoocenę u dzieci nie tylko dzięki pozytywnej informacji zwrotnej, ale także poprzez łagodne i przyjazne, ale jednak autorytarne podejście do dziecka. Dzięki regułom i zasadom dziecko czuje się bezpiecznie i może w takich warunkach rozwijać swoje umiejętności interpersonalne, ma większą potrzebę osiągnięć i jest bardziej samowystarczalne.

Niestety nie każdy rodzic i nie każde otoczenie powoduje, że dziecko ma szanse rozwinąć u siebie zdrową samoocenę. Już w przedszkolu zaczyna się podwyższanie swojej oceny w oczach własnych i innych dzieci dzięki lepszym zabawkom, ładniejszym ubraniom czy posiadaniu „przedmiotów pożądania“ innych dzieciaków.

A Ty jako dorosła osoba komu pozwalasz wpływać na swoja samoocenę?

Są wśród nas ludzie, Ty też ich na pewno znasz... którzy poprzyklejali się do marek, dóbr materialnych i chcą za wszelką cenę pokazać, że mają „przedmioty pożądania“ dorosłych. Są nimi luksusowe auta, torebki, gadżety, kosmetyki...przykłady mogę mnożyć, myślę że wiesz, o czym mówię. Często bez tego wszystkiego „Król jest nagi”. Pojawia się tu pytanie, co by się stało, gdyby w tym samym momencie zniknął samochód, torebka i kilka markowych rzeczy.

Czy bez wyżej wymienionych nie posiadają cech i umiejętności, które w ich oczach mogą być wartościowe? Czy bez tego inni przestają ich cenić?

Jak w takim razie zwiększyć swoją samoocenę?

Po pierwsze warto zastanowić się jak w rzeczywistości siebie oceniamy i czy cały czas dążymy do idealnego obrazu siebie, a tymczasem ten, który posiadamy, pozostaje przez nas niedoceniony.

Tu muszę napomknąć o ja idealnym i ja realnym. Jeśli rozbieżność pomiędzy nimi jest duża, warto zweryfikować, czy ja idealne nie jest przypadkiem nieosiągalne...i czy możesz podnieść swoją samoocenę, zauważając dobre strony i umiejętności ja realnego.

Po pierwsze doceń siebie. Zacznij zauważać, co w sobie lubisz, co potrafisz i jak wiele rzeczy w życiu osiągnęłaś. Żeby nic Ci nie umknęło, zapisz na kartce to, co przychodzi Ci do głowy. Jeśli masz wokół siebie osoby bliskie, poproś o informację zwrotną na swój temat. Nawet nie wiesz, jak wielu rzeczy możesz dowiedzieć się o sobie.

Po drugie ucz się i rozwijaj swoje umiejętności. Z moich obserwacji wynika, że osoby, które czują się mało wartościowe narzekają, że jest źle i nic więcej z tym nie robią. A kiedy jest Ci źle i czegoś Ci brakuje, zacznij działać. Jeśli sama się boisz, nie wiesz jak zacząć, poszukaj grupy dla osób początkujących lub poproś koleżankę, przyjaciółkę, córkę, aby towarzyszyła Ci w nowej aktywności.

Jak napisałam powyżej, na samoocenę mają wpływ relacje z ludźmi, wyjdź do nich, nawiązuj nowe znajomości, zacznij bywać w nowych miejscach. Jeśli uważasz, że nie potrafisz rozmawiać z ludźmi, czujesz się zawstydzona wśród osób obcych, wybierz się na warsztaty umiejętności psychologicznych. To może być dla Ciebie nowe doświadczenie, które w istotny sposób wpłynie na Twoje samopoczucie.

Sprawiaj sobie również przyjemność, to ważne. Jeśli cały czas odmawiasz sobie przyjemności i rezygnujesz z dopieszczania siebie, możesz czuć się nieszczęśliwa i gorsza od innych.

Zainspiruj się ludźmi, ale nie porównuj się do nich. Jeśli spodobała Ci się na ulicy przechodząca obok Ciebie blondynka w ciekawym ubraniu, pomyśl, w jakim ubraniu Ty czułabyś się dobrze i co musiałabyś poprawić w swoim wyglądzie, żeby poczuć się bardziej atrakcyjną. Uważaj proszę na „przegięcia“. Tak jak napisałam wcześniej, nie szata zdobi człowieka i nie rzeczy go określają, jednocześnie zarówno nadmiar, jak i niedobór może w znaczny sposób zniekształcać nasz obraz siebie.
Postaw na naturalność i przestań grać kogoś, kim nie jesteś. Popatrz na siebie z troską i miłością. Doceń w sobie piękno, mądrość i całą masę dobrych stron, które niewątpliwie posiadasz.

Nie potrzebujesz wiele, żeby poprawić swoją samoocenę, potrzebujesz jedynie czasu odrobiny uwagi i szczerej rozmowy z samą sobą bez „krytyka“ w tle. Do dzieła!

                                                                                                                                                                                                               Psycholog, Magdalena Chorzewska                       

                                                                                                           


Tagi: samoocena psychologia akceptacja inspiracja pożądanie

Zobacz też

Top Five

Komentarze