Kiedy rozpada się związek …

Kiedy rozpada się związek …

Rozstałaś się? Rozwiodłaś? Zanim zacznę się wymądrzać … chcę Ci powiedzieć, że masz prawo czuć się źle, kiedy rozpada Ci się „podstawowa komórka społeczna”, bez znaczenia czy formalna, czy nieformalna…kiedy ten, który obiecywał, okazał się kimś innym, zdradził, przestał dbać i zapomniał o tym, co ważne…zapomniał o Tobie. A może wyszłaś za mąż, kiedy byłaś młoda, nie wiedziałaś czego potrzebujesz, a chwilowe zakochanie się potraktowałaś jako miłość życia. Teraz jako dorosła, dojrzała kobieta wiesz już, że decyzja o ślubie była pochopna i nie chcesz spędzić życia z niewłaściwym człowiekiem.

Płaczesz, jesteś przerażona, obawiasz się, że sobie nie poradzisz, a także boisz się oceny ludzi z Twojego otoczenia.
Być może masz głębokie przekonanie, że mimo wszystko powinnaś trwać w małżeństwie i to w zestawieniu z decyzją o rozstaniu może powodować tak zwany dysonans poznawczy i nieść za sobą wszystkie jego konsekwencje: pogorszony, obniżony nastrój, rozdrażnienie, smutek, nadwrażliwość, niezadowolenie, płaczliwość itp.

Pamiętasz moment, kiedy uwierzyłaś w miłość do końca życia, w to, że nic nigdy nie ulegnie zmianie. Pamiętasz, jak bardzo starałaś się, wierząc w to że jesteś w stanie zachować status quo i zatrzymać zmiany, które dzieją się w każdej relacji. Zastanów się, co doprowadziło Cię do podjęcia tej trudnej dla Ciebie decyzji, która momentami może dawać kolejne złudzenie końca świata i ogromnej porażki.

Przypomina mi się tu historia mojej pacjentki Agnieszki. Pamiętam, kiedy przyszła do gabinetu była rozżalona i zła na cały świat, a już najbardziej na nową kobietę swojego męża.

Agnieszka była 39 letnią żoną i matką. Całkowicie oddana mężowi alkoholikowi z lekkim rysem narcystycznym (to ten typ, wokół którego kręci się cały świat) oraz dzieciom, które chroniła całe życie przed ojcem. Pochodziła z rodziny, w której rozwód nie był dopuszczalny a w małżeństwie trwało się za wszelką cenę...nawet cenę własnego szczęścia i życia. Pracowała ciężko, kilka lat temu zachorowała na raka piersi. Po mastektomii i opuszczona przez męża, który do tej pory był całym jej światem, czuła się jak nikomu nie potrzebna, odrzucona kobieta gorszej kategorii.

Pracując z nią, skupiłam się na rozstaniu jako na ewidentnym zwycięstwie, a nie porażce. Agnieszka rozstając się z mężem, obawiała się utraty pieniędzy, a tymczasem okazało się, że ex mąż łoży na dzieci i czuje się za nie odpowiedzialny, po tym, jak Agnieszka już jako ex żona wyszła z roli wybawicielki, a stała się wymagającą i asertywną kobietą. Dodatkowo bała się, że nie będzie wiedziała co zrobić ze swoim życiem, a odnowiła kontakty towarzyskie z koleżankami i kolegami z dawnych lat i poczuła, że ma wsparcie ludzi. Zaczęła również doceniać fakt, że ona już nie musi narzekać na męża, bo nie ma na kogo i współczuła koleżankom pozostającym w toksycznych relacjach.Zaczęła także oddychać pełną piersią, zadbała o protezę i znowu poczuła się pełnowartościową kobietą.

W jej życiu wydarzyło się wiele dobrego, chociaż mówiła często o chwilach zwątpienia. Z czasem jednak zaczęła wykorzystywać energię, którą ma i postanowiła bardziej skupić się na sobie i dzieciach.

Dziś jest szczęśliwsza, spokojniejsza i na pewno silniejsza. Do tej pory nie weszła w związek, nie dlatego, że nie ma propozycji, ale dlatego że postanowiła pobyć sama i zastanowić się czego chce i czego już na pewno nie chce.

Powiedziała mi po czasie, że na początku miała potrzebę wyrażania złości i wręcz przeklinania na swojego męża za to, że ją oszukał...z czasem złość minęła, a ona zaczęła mierzyć się z wyzwaniem, jakiemu przyszło jej stawiać czoła. Dodatkowo poczuła wdzięczność do ex męża za to, że dał jej wolność...ale zrozumienie tego przyszło z czasem.

Historia Agnieszki pokazuje, że rozwód może być traktowany jako porażka i koniec wszystkiego...ale może też być traktowany jako osobisty sukces, wyjście z toksycznej relacji, z fałszu, matni lub po prostu jako umiejętność podejmowania decyzji.

Warto dać sobie przyzwolenie do przeżywania rozstania i odczuwania wszystkich emocji, które w naturalny sposób Cię dotykają. Warto także skoncentrować się na sobie, bo choć JEGO już nie ma...TY NADAL JESTEŚ!

Oto kilka moich "porozwodowych" rad:

  • jeśli masz komu, wyżal się i nie żałuj sobie (to da Ci ulgę)
  • tyle samo czasu ile poświęcasz na wyżalanie, poświęć na sprawianie sobie drobnych przyjemności
  • zacznij doceniać spokój, który pojawi się w Twoim domu, kiedy opadną emocje
  • wyjdź na zewnątrz, rozejrzyj się dookoła i zrób coś, co dawno przestałaś robić
  • pomyśl, jak rytualnie możesz pożegnać się ze swoim dotychczasowym życiem (wyjazd na zasłużone wakacje, zmiana fryzury czy remont mieszkania)
  • doceń swojego ex i te wszystkie lata, które z nim spędziłaś (być może nauczyłaś się czegoś, coś zostanie Ci na zawsze). Lepiej czuć wdzięczność niż nienawiść.

Przede wszystkim pamiętaj o ulotności emocji...nawet jeżeli dziś czujesz wiele nieprzyjemnych.

                                                                                                                                                                                                              Psycholog, Magdalena Chorzewska 

 


Tagi: psycholog rozwód rozstanie związek emocje